foreo.pl Załóż darmowe forum

Wspomnienia pt.” moja wyprawa w nieznany swiat” czesc druga

Moderator: altamiro

Wspomnienia pt.” moja wyprawa w nieznany swiat” czesc druga

Postprzez australijka 08 Lut 2010, 14:41

czesc druga

Wspomnienia pt.” moja wyprawa w nieznany swiat”


Po kilku tygodniach udalo mi sie znalezc prace, oczywiscie fizyczna, ale myslalam, ze przyda sie jakas gotowka, kiedy wroce do domu.
I tak rozpoczela sie moja przygoda pracy na farmie. To byla trudna dla mnie praca przy tasmie, glownie segregowanie marchewki, wylapywalo sie te pomalamana albo nieksztaltna, a dobra trafiala automatycznie do kontenerow. Poczatkowo myslalam, ze nie wytrzymam tej trudnej pracy, od tej ruchomej tasmy krecilo mi sie w glowie. Nie czulam prawie stop od dlugiego stania przy tasmie, przewaznie 12 godzin dziennie ood godziny 6 rano do szostej po poludniu. Poza tym nie sluzyla mi woda, zaczelam chorowac na watrobe. Zmuszona bylam nawet pojsc do lekarza, ale pomogl mi kolega z Polski, ktory mial ze soba lekarstwa. Stopniowo organizm przyzwyczail sie do nowych warunkow i czulam sie coraz lepiej.
Na farmie pracowalo wielu Polakow, kazdy chcial zarobic troche grosza na prezenty dla najblizszych.
Nawiazaly sie nowe przyjaznie. Spalismy przez caly tydzien w karawanach, a w sobote po pracy jezdzilismy do naszych rodzin.
Przez caly czas pracy przy tasmie mialam czas na przemyslenia. Bardzo tesknilam do swoich corek, ktore zostaly w Polsce. O dwunastej w nocy bieglam do szopy na farmie przez busz, aby stamtad zadzwonic do Polski, czas odpowiadal godzinie szostej po poludniu, wtedy moja corka byla juz w akademiku po zajeciach.
Kiedy bieglismy przez busz specjalnie robilismy halas tupiac, aby przypadkiem nie nadepnac na spiacego weza, a bylo ich w buszu cala gromada, niektore calkiem ogromne.
Jaszczurki podchodzily do karawanow, objadaly pomidory, ktore Polacy sadzili wokol karawanow.
Dwie trzecie calej grupy pracownikow na farmie stanowili Polacy, reszta to glownie Australijczycy. Pomieszalismy sie z nimi. Trzeba bylo czasu, aby sie nawzajem zaakceptowac, ale po jakims czasie bylismy prawdziwymi przyjaciolmi.
Ciekawe byly czasem nasze duskusje, grupy Polakow z Polski i tej, mieszkajacej w Australii. My wtedy czulismy sie tymi prawdziwymi Polakami, a Ci mieszkajacy w Australii - to jakby grupa, ktora wyrzekla sie kraju i Ojczyzny. Czasem dochodzilo do wymiany zdan. A ja mialam za soba calkiem spora grupke mlodziezy z Polski, pracujacej na farmie i tam staczalismy bitwe o nasza Polske.
Nie wiedzilam jeszcze wtedy, ze ja kiedykolwiek zdecyduje sie na pobyt staly w Australii.
Po jakims czasie powiedzialam siostrze, ze chociazby dala mi za darmo swoj dom w Australii, to ja i tak nie zostanalabym tutaj. Australie kojarzylam sobie z ciezka praca Polakow jako tzw. drugie obywatelstwo /second citizen/, z suchym buszem.
A przeciez tam w Polsce mialam swoja prace, pozycje, uznanie, otoczenie zyczliwych ludzi. A tu bylam nikim. Na farmie wolano tylko po polsku "szybko". Wtedy moj angielski byl prawie zaden, zapomnialam prawie wszystko, czego kiedys uczylam sie w szkole sredniej.
Ale porozumiewalismy sie jakos przy pomocy niewielkiej ilosci angielskich slow. Mozna bylo sie podszkolic troche, ale mysmy woleli spotykac sie po pracy, jezdzic nad ocean, ogladac zachody slonca, a wieczorami czytac polska poezje.
Puszczalismy tez polskie nagrania, tanczylismy, gotowalismy polskie potrawy. Ale w ciagu dnia przy tasmie tesknota za domem i dziecmi nie dawala mi spokoju.
I tak uplywal dzien za dniem. Na weekendy jezdzilam do siostry, ale to byl zaledwie jeden dzien i trzeba bylo wracac na farme.
Na farmie pracowalam 6 miesiecy, zarobek za godzine byl minimalny, ale nadrabialismy iloscia godzin, takze uzbieralo sie troche gotowki na prezenty dla dzieci.
W miedzyczasie w okresie letnim bylo bardzo goraco, praktycznie niemozliwe bylo ani pracowac ani spac w karawanie, wiec wzielam miesiac wolnego i wtedy wykonywalam inna prace, sprzatanie biur w poblizu domu siostry. Tam pracowalam tylko dwa razy w tygodniu po kilka godzin, ale kazdy grosz sie dla mnie liczyl.
Siostra miala basen, wiec pluskalam sie w wodzie, nawet nauczylam sie plywac "pieskiem" i tak przetrwalam australijskie goraczki.
Cieszylam sie bardzo, kiedy przyszedl czas powrotu do domu po 8 miesiacach pobytu w Australii. Trzeba tu powiedziec, ze moja siostra bardzo mnie wspomagala w tym okresie, zaopatrywala w zywnosc, rowniez nakupowala od siebie prezentow dla moich rodzicow i rodziny.
Obladowana bagazami wracalam szczesliwa do Polski, do moich ukochanych coreczek, do mojego domu, do otoczenia.
W Singapurze wreczono nam kwiaty, ktore przypielam do swojego nowego pieknego sweterka.
Na lotnisku czekaly mnie moje coreczki, moja siostra i moj znajomy z farmy, ktory wczesniej wrocil do kraju.
Wszyscy razem pojechalismy do mojego M-4, mieszkanko moje wydalo mi sie piekne, kolorowe. Dzieciaki wygladaly dobrze odzyzwione. Pod mamy nieobecnosc radzily sobie bardzo dobrze, jedna corka, ktora zostala w domu na gospodarstwie pod moja nieobecnosc skonczyla 18 lat, byla gospodynia domu, gotowala wedlug moich przepisow, ktore skrzetnie zapisala w zeszycie. Gotowala dla siebie i dla starzsej siostry na caly tydzien do akademika.
Moja druga siostra w Polsce zaopatrywala moje dzieci w wojskowe wedliny, a i dziadzius zawsze czekal pod szkola, zeby dac cos wnusi.
Kiedy zjawilam sie w szkole, pytajac o wyniki corki w Gimnazjum, nauczyciele stwierdzili, ze sa wzorowe i chcieli raczej rozmawiac jak tam bylo w tej dalekiej Australii.
Opowiadalam im o niebieskim niebie, ktore najbardziej ze wszystkiego mi sie podobalo, o Oceanie, o kangurkach, o misiach koali.
O ciezkiej pracy nie wspominalam, nikt nie chcial sluchac o szarosci zwyklego robotnika w Australii. Ale to juz byla przeszlosc. Ja mialam wrocic o swojej pracy i juz byc zawsze z moimi dziecmi w Polsce.

ciag dalszy nastapi...

"oswajanie słów
jest trudniejsze
niż oswajanie tygrysów
one własną zwinnością zdumione
przeciągają wśród traw
wpełzają kocio na drzewa
poruszają wargami
z bliska
zapach mięsa i pierza
ostry zapach krwi
trzeba pokochać je wszystkie
aby popis
wypadł pomyślnie "

Halina Poswiatowska
    Awatar użytkownika
    australijka
    Zarejestrowani użytkownicy
     
    Posty: 149
    Dołączenie: 08 Cze 2009, 15:32
    Miejscowość: Perth Western Australia



    Powróć do "NA DNIE DUSZY SCHOWANE"

    Kto jest na forum

    Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 0 gości

    cron